14 lat temu w Arabii Saudyjskiej rozdzielono polskie bliźniaczki

0
543
views

Na początku października 2003 roku w Łodzi urodziły się bliźniaczki Olga i Daria. Dziewczynki z Janikowa urodziły się zrośnięte dolnym odcinkiem kręgosłupa, a ich operację rozdzielenia sfinansował ówczesny książę Arabii Saudyjskiej. Co słychać u dziewczynek po tylu latach?

W tym miesiącu będzie już 15 lat, jak rozdzielono dwie bliźniaczki syjamskie, Darię i Olgę Kołacz. Za wszystko zapłacił następca tronu Arabii Saudyjskiej. Wtedy to było ogromna sensacja. Pisały o dziewczynkach wszystkie media w Polsce i w Arabii. A dziś już prawie nikt o nich nie pamięta, pomimo że nadal potrzebują pomocy.

Jestem całkiem sama – mówi mama dziewczynek.

Bliźniaczki mają 15 lat, niedługo pójdą do liceum. Cały świat o nich słyszał 14 lat temu, kiedy przeszły bardzo skomplikowaną operację rozdzielenia w Arabii Saudyjskiej. Dziewczynki są do siebie bardzo podobne, chociaż z charakteru bardzo się różnią.

Bliźniaczki Daria i Olga (zdjęcie: UM Janikowo)

Olga jest uparta, nie da sobie wejść na głowę. Daria to ta spokojniejsza, chciałaby wszystkim zrobić dobrze, ale nie zawsze jej wychodzi – opowiada ich mama Wiesława Dąbrowska.

List z Rijadu

Dokładnie 8 października 2003 roku w Centrum Zdrowia Matki Polski w Łodzi na świat przyszły Daria i Olga. Obie są od siebie uzależnione. Jedna nie może żyć bez drugiej. Są zrośnięte dolnym odcinkiem kręgosłupa i końcowym fragmentem przewodu pokarmowego.

Olga ma jedną nerkę, Daria ma dwie. Aby każda mogła normalnie żyć, osobno, obowiązkowo musiała zostać przeprowadzona operacja. Koszt operacji w Filadelfii wynosił 1,5 mln dolarów, w Londynie trzeba było zapłacić 50 tysięcy funtów. Każda z tych kwot była nie do sfinansowania przez rodzinę mieszkającą w Środowiskowym Domu Samopomocy Społecznej w Janikowie.

Wiesława Dąbrowska nawet się nie łudziła, że znajdzie się osoba w Polsce, która będzie chciała i mogła pomóc jej córkom. Krewny z Bydgoszczy, Robert Kasznia, opisał przypadek dziewczynek po angielsku, zamieścił tekst w internecie, apelując o pomoc w sfinansowaniu ich operacji. Lekarze z Uniwersyteckiego Szpitala w Krakowie-Prokomciu zadeklarowali, że podejmą się operacji, ale terminy były bardzo odległe. Matka bliźniaczek nie wyobrażała sobie, że musi tak długo czekać.

Zdawała sobie sprawę z powagi sytuacji i wiedziała, że jej córki muszą być jak najszybciej rozdzielone. Pewnego dnia wszystko się zmieniło. Robert dostał list od doktora Mohameda Elgammala z królewskiego szpitala w Rijadzie, stolicy Arabii Saudyjskiej, w którym pisał, że przeczytał o historii dziewczynek w internecie, opowiedział o wszystkim swojemu koledze, doktorowi Abdullahowi Al Rabeeahowi, szefowi chirurgów dziecięcych. Doktor z kolei opowiedział historię bliźniaczek ówczesnemu księciu, następny tronu Arabii Saudyjskiej, Abdullahowi bin Abd al-Aziz Al Saudowi. Książę powiedział, że w przypadku dziewczynek zapłaci za wszystko.

Bliźniaczki przed operacją rozdzielenia (zdjęcie: UM Janikowo)

W grudniu 2004 roku dziewczynki, ich mama i lekarka z Bydgoszczy, Jolanta Jeżewska, poleciały do Rijadu. Operacja odbyła się 3 stycznia o 5:30 czasu warszawskiego. Została ona podzielona na 10 etapów, brało w niej udział 50 lekarzy i pielęgniarki. Trwała 18 godzin. W tamtym czasie tą historią żyła cała Polska i cały Rijad.

Rozdzielone bliźniaczki po operacji (zdjęcie: materiały UM Janikowo)

Zdjęcia dziewczynek były w każdej gazecie i na wielkich plakatach rozwieszonych w stolicy Arabii Saudyjskiej. 5 stycznia rozdzielone dziewczynki się obudziły. Otworzyły oczy, poruszały nóżkami. Przez kolejne dwa miesiące były rehabilitowane. Odwiedził je książę Abdullah. Olga podała mu rączkę, Daria cały czas się uśmiechała. Ich mama wręczyła księciu różę w kolorze bursztynu i podziękowała za wszystko. 22 marca dziewczynki wraz z mamą wylądowały na Lotnisku Chopina w Warszawie.

Gest króla to najpiękniejsza rzecz, jaka mi się w życiu przytrafiła – mówi mama bliźniaczek.

Chwila sławy dla Janikowa

Głośno było o dziewczynkach, ale także o Janikowie. Jak mówi Jacek Duma, wiceburmistrz Janikowa, przy tej okazji również jego miasto miało swoje pięć minut.

Nie ma takich pieniędzy, za które można byłoby kupić reklamę o podobnej nośności co historia dziewczynek. Ta historia była trochę jak z „Baśni tysiąca i jednej nocy”. To się nie zdarza, żeby jeden z najbogatszych krajów na świecie zaczynał współpracę z tak małą gminą jak nasza – opowiada Duma.

Czytaj: Lekarz z Krakowa drukuje ręce dla dzieci na drukarce 3D. Sprawia, że znowu się uśmiechają!

Wyremontowano starą szkołę w Janikowie

Budynek Centrum przed remontem (zdjęcie: UM Janikowo)

Książę Arabii Saudyjskiej sfinansował operację rozdzielenia bliźniaczek oraz przekazał 600 tysięcy dolarów na wyremontowanie starej szkoły w Janikowie, w której zaczęło działać Międzynarodowe Centrum Promocji Dialogu, Współpracy Kulturalnej i Edukacji. W Centrum tym odbywają się lekcje języków niemieckiego i angielskiego, spotkania promujące różne kultury – warsztaty (bębniarskie, „W kręgu kultury Islamu”) czy wystawy fotograficzne.

Budynek Centrum po remoncie (zdjęcie: UM Janikowo)

Radni przyznali władcy saudyjskiemu honorowe obywatelstwo Janikowa. W 2007 roku Lech Kaczyński wręczył królowi Arabii Saudyjskiej [Abdullah bin Abd al-Aziz Al Saud został królem Arabii Saudyjskiej w sierpniu 2005 r. – przyp. red.] odebrał także Order Orła Białego; w tym samym roku został też Kawalerem Orderu Uśmiechu.

Na część króla z Arabii Saudyjskiej powstał nawet wiersz napisany przez nieżyjącego już poetę, wieloletniego prezesa Banku Spółdzielczego w Janikowie, Jana Kawalerskiego.

„Na dziewczynkach przez los pokrzywdzonych/ Twoje oko łaskawe spoczęło/ Dziś ich widok do życia zwróconych/ najwspanialsze uwieńcza Twe dzieło” – brzmi jedna ze strof.

Król Abdullah i doktor Al Rabeeah podczas wizyty w Polsce (zdjęcie: UM Janikowo)

Wiceburmistrz nie spotkał się nigdy osobiście z królem, ale poznał doktora dziewczynek, Al Rabeeaha, który przyjechał do Janikowa w sierpniu 2007 roku, aby osobiście zbadać bliźniaczki.

To wybitny lekarz, o potężnej pozycji, a w ogóle nie daje tego odczuć. Po zdjęciach, na których całuje i przytula dziewczynki, widać, że to fajny człowiek – mówił wiceburmistrz Duma.

Doktor Al Rabeeah z jedną z bliźniaczek (zdjęcie: UM Janikowo)
Doktor Al Rabeeah z bliźniaczkami (zdjęcie: UM Janikowo)

Dziś już mało kto o nich pamięta

Choć wiceburmistrz opowiada o operacji rozdzielenia bliźniaczek tak, jakby to było wczoraj, dziś już nikt nie interesuje się Janikowem.

Pamiętam ten moment, jak bliźniaczki wróciły z Rijadu po operacji. Takiego najazdu dziennikarzy nigdy wcześniej ani później u nas nie było. Przypomniano sobie o nas jeszcze, gdy do Polski dotarła informacja o śmierci króla [król zmarł 22 stycznia 2015 r., miał 90 lat – przyp. red.]. Miasto pogrążyło się wtedy w żałobie – opowiada Duma.

13.07.2005 BYDGOSZCZ . Wiesława Dąbrowska z bliźniaczkami po operacji przy szpitalu wojskowym w Bydgoszczy (zdjęcie: Arkadiusz Wojtasiewicz / Agencja Gazeta)

Powrót do codzienności

Mama dziewczynek, Wiesława Dąbrowska z zawodu jest krawcową, ale nie może wrócić do pracy, ponieważ straciłaby wszystkie świadczenia. I tak nie mogłaby nigdzie pracować, ponieważ dziewczynki, pomimo że mają 14 lat, nadal potrzebują całodobowej opieki.

Na pierwszy rzut oka tego nie widać, ale mają problemy z kręgosłupem, nóżkami. Na WF-ie ćwiczą, ale tylko na leżąco. Mają orzeczenie o niepełnosprawności, nie mogą być same – mówi mama bliźniaczek.

Nikt jej nie pomaga w opiece nad dziećmi, z trudami codzienności musi radzić sobie sama. Ojciec dziewczynek odszedł, kiedy były jeszcze malutkie. Dąbrowska mówi, że to nawet dobrze, bo ich ojciec i tak pił, nie interesował się dziewczynkami i stwarzał tylko dodatkowe problemy. Zarzucał kobiecie, że chce zarobić pieniądze na nieszczęściu dziewczynek. Alimentów nie płaci i nie poczuwa się do żadnej odpowiedzialności.

Matka najgorzej wspomina okres po operacji, gdy wróciły z Rijada do Polski. Zaczęła się wtedy prawdziwa walka. Musiała robić badania, których wyniki musiała wysyłać do lekarzy z Arabii Saudyjskiej.

Nikt nie chciał ich robić, wypisać skierowania np. na rezonans. Nie wiem, o co im chodziło – mówi. A gdy pisała skargi, słyszała, że ma postawę roszczeniową.

Aktualnie matka wraz z córkami mieszka w wyremontowanym mieszkaniu komunalnym, które otrzymała po powrocie z Rijadu w 2005 roku. Czynsz i wszystkie rachunki, poza tym za energię elektryczną, opłaca za nią miasto.

Ciągle mi się wypomina, że dostałam mieszkanie, ale zapomina się, że to dzięki moim dzieciom miasto dostało Centrum. A dziewczynkami w ogóle się nie interesują – mówi.

Kobieta utrzymuje rodzinę ze świadczeń, które dostaje z Ośrodka Pomocy Społecznej. Rehabilitację dzieci opłaca Fundacja TVN „Nie jesteś sam”. Gmina pomaga kobiecie dowozić dziewczynki na badania – do Bydgoszczy, Grudziądza, Poznania, w zależności od tego, gdzie kobiecie uda się je załatwić. Nie wszystkie badania opłaca NFZ.

Niektóre badania muszę zrobić prywatnie i wtedy płacę ze swoich pieniędzy – mówi Dąbrowska.

Dziewczynki już nie dostają żadnej pomocy finansowej z Arabii Saudyjskiej, ale mama bliźniaczek jest cały czas w kontakcie z lekarzami w Rijadzie. Wszystkie wyniki badań, które robi w Polsce od razy wysyła lekarzom w Arabii. Od czasu operacji w 2005 roku, Dąbrowska wraz z córkami były w Arabii Saudyjskiej cztery razy, po raz ostatni w 2013 roku. Jeszcze kilka wyjazdów przed nimi. Dziewczynki czeka minimum jeszcze jeden poważny zabieg. Kiedy dziewczynki przestaną rosnąć, zostaną poddane operacji kręgosłupa w Rijadzie.

Traktowanie w Polsce i w Arabii Saudyjskiej

Dąbrowska nawet dzisiaj ze wzruszeniem wspomina wszystkie wizyty w Arabii Saudyjskiej, gdzie wszyscy traktowali ją i bliźniaczki bardzo wyjątkowo.

Na miejscu przywitali nas tak miło, że nie wiedzieliśmy, co się dzieje. Gdziekolwiek byłyśmy, wszyscy byli dla nas uprzejmi, rozpoznawali nas. Nawet w zwykłym sklepie. Jak mówiłyśmy, że wyjeżdżamy, to nie byli w stanie przyjąć tego do wiadomości. Odpowiadali: ale co, na miesiąc jedziecie i wracacie do nas? Musiałam powtarzać, że nie, że na zawsze. I wtedy płakali – opowiada Dąbrowska.

Jak pisze „Gazeta Pomorska”, Wiesława Dąbrowska, razem z dr Jeżewską, zamieszkały w Rijadzie w apartamencie, mogły też korzystać z restauracji i kawiarni w medycznym centrum. Cokolwiek zamówiły, dopisywane było do rachunku, który pokrywał książę. Do miasta woził je kierowca.

Operację rozdzielenia dziewczynek Dąbrowska spędziła w szpitalu, w gabinecie doktora Al Rabeeaha.

Nie stresowałam się, bo wszyscy mnie rozweselali i robili wszystko, żeby było mi lżej. W naszym kraju bym pewnie tego nie przeżyła – wspomina.

O królu Abdullahu, którego poznała tuż po operacji, mówi jedno: – Z jego oczu biło samo dobro. Dziewczynki również polubiły Arabię Saudyjską i nie mogą się doczekać, aż znów tam pojadą, ale o tym, co przeżyły, rozmawiać nie chcą.

Jak zachowywali się ludzie w Polsce można się jedynie domyślić. Jak mówi wiceburmistrz, mieszkańcy Janikowa bacznie obserwowali losy Dąbrowskiej i jej córek.

Reagowali różnie. Jak to ludzie. Przeważnie zazdrościli – mówi dzisiaj Dąbrowska. – Zawsze im mówiłam, że ja się chętnie z nimi zamienię. Choćby na tydzień. Zobaczymy, jak długo wytrzymają.

Źródło: gazeta.pl

Czytaj: Najbogatsi w San Francisco nie zgadzają się na pomoc bezdomnym