„Dysmofria selfie” – to zaburzenie dotyka coraz więcej osób

0
359
views
zdjęcie: pixabay.com

Mieć seksowne usta jak Angelina Jolie albo mieć nos jak Jessica Alba? Takie zachciewanki to już przeszłość. Teraz do chirurgów plastycznych zgłaszają się osoby, które chcą się upodobnić do swoich własnych selfie ulepszanych za pomocą filtrów poprawiających zdjęcie. Takie ulepszanie, korygowanie i poprawianie zdjęć na Snapchacie i Instagramie jest o wiele poważniejsze, niż nam się wydaje.

Każdy z nas, a zwłaszcza młodsze pokolenie, które nie wyobraża sobie życia bez Instagrama i Snapchata używa filtry oraz aplikacje umożliwiające poprawianie zdjęć zrobionych telefonem (np. Facetune). W dzisiejszych czasach trudno sobie wyobrazić wstawienie zdjęcia bez poprawienia go w aplikacji. A już tym bardziej selfie. Niby fajnie, po retuszu jesteśmy ładniejsi, młodsi, wygładzeni, piękniejsi, ale taki z pozoru niewinny zabieg może mieć poważne konsekwencje.

Lucy O’Grady, mama trójki dzieci z Londynu, swoją przygodę z poprawianiem selfie rozpoczęła w aplikacji Beaty Plus. Później zaczęła używać innych filtrów. Rezultaty były tak zachwycające, że młoda mama wrzucając coraz to nowsze zdjęcia do mediów społecznościowych, zauważyła, że zaczyna brzydzić się swojego normalnego widoku w lustrze.

Nie przypominałam osoby, którą znałam ze zdjęć” – powiedziała.

Aby jak najbardziej upodobnić się do siebie po retuszach udała się do chirurga plastycznego. Na początek skorygowała kształt ust i podbródka za pomocą wypełnień, wygładziła skórę botoksem, później zoperowała sobie nos. Gdy wydała około 3 tysiące funtów (prawie 20 tysięcy złotych) nadal czuła, że nie jest tą osobą ze zdjęcia. Czuła się niezaspokojona i nie przestała w dążeniu do idealnej twarzy. Była gotowa się poświęcić jeszcze nie jednej operacji. I nie tylko ona. Takich dziewczyn jest coraz więcej.

Obraz po prawej stronie został zmodyfikowany przy pomocy Facetune. Zdjęcie: entrepreneur.com

Poddawanie się zabiegom chirurgi plastycznej

Regularne ulepszanie selfie za pomocą filtrów poprawiających zdjęcie jest aktualnie jednym z głównych powodów poddawania się zabiegom chirurgii plastycznej. Coraz więcej ludzi chce wyglądać identycznie, jak na wyretuszowanych zdjęciach,które nadają twarzy nienaturalny, idealny wygląd.

Badania przeprowadzone przez Amerykańską Akademię Chirurgii Plastycznej i Rekonstrukcyjnej wykazały, że aż 55% osób decydujących się na operacje plastyczne i zabiegi medycyny estetycznej przyznaje, że robią to, bo chcą wyglądać ładniej na selfie. Pacjentów chcących upodobnić się do Snapchatowych i Instagramowych filtrów jest tak dużo, że zjawisko to zyskało nawet swoją nazwę. Chirurdzy plastyczni określają to jako „dysmorfia Snapchatowa”, „dysmorfia Instargramowa” albo „dysmorfia selfie” – czyli zniekształcanie twarzy na wzór popularnych filtrów do obróbki zdjęć.

Już w 2017 roku British Association of Aesthetic Plastic Surgeons informowało o ponad 16-procentowym wzroście zabiegów takich jak lifting twarzy i szyi u kobiet, a szef tej organizacji Rajiv Grover za ten wzrost obwinia właśnie aplikacje poprawiające urodę na zdjęciach. Z każdym rokiem takich osób jest coraz więcej. Dominującą grupą proszącą o takie zmiany są młodzi ludzie przed trzydziestką.

Snapchat to najbardziej znane i najchętniej używane medium, którego filtry pozwalają powiększyć oczy, wygładzić skórę, podnieść kości policzkowe czy uwydatnić usta. Podobne efekty oferują aplikacje Facetune i Beauty Plus. Wszystkie aplikacje retuszujące zdjęcia tworzą nową rzeczywistość piękna. Zapewniają natychmiastową zmianę wyglądu na korzyść, jednak staje się on nierealistyczny i nieosiągalny. Młode osoby żyjące coraz częściej w świecie wirtualnym, nie biorą tego pod uwagę i podążają za idealnym wyglądem z pomocą chirurgów plastycznych.

Obraz po prawej stronie został zmodyfikowany przy pomocy Facetune. Zdjęcie: entrepreneur.com

Czym może się skończyć poprawianie zdjęć?

Dr Tijion Esho, właściciel kliniki chirurgi plastycznej z Londynu powiedział, że jeszcze kilka lat temu pacjenci na wzór pokazywali wyretuszowane zdjęcia sławnych celebrytów. Dziś najczęściej pokazują swoje wyretuszowane selfie.

– Chcą wyglądać dokładnie tak, jak po zastosowaniu filtrów: mieć duże oczy, smukłe rysy twarzy i idealnie gładką skórę. Problem w tym, że to nierealne, by osiągnąć taki wygląd – mówi specjalista.

Najnowszy raport przeprowadzony przez amerykański magazyn medyczny „JAMA Facial Plastic Surgery” wyjaśnia, że zdjęcia poprawione za pomocą filtrów zacierają granicę między rzeczywistością a fantazją i mogą prowadzić do zaburzeń psychicznych, np. do dysmorfofobii, znanej też jako cielesne zaburzenie dysmorficzne (ang. BDD – Body Dysmorphic Disorder).

Osoby cierpiące na BDD wierzą w to, że ich ciało jest pełnie niedoskonałości, czują się niepewnie w związku z własnym wyglądem, są niedowartościowane czy wręcz czują niechęć do własnego ciała. Nie akceptują siebie i to wpływa bardzo destrukcyjnie na inne obszary życia. Nowe media mają zgubny wpływ na samoocenę ich użytkowników

Nigdy nie można zapomnieć, że każdy z nas ma wady, że nie jesteśmy idealni i nigdy tacy nie będziemy. Skupianie się tylko na wyglądzie i dążenie do idealnego ciała i twarzy sprawia, że niszczymy swoje życie i marnujemy czas na coś, co nas na pewno nie uszczęśliwi, a nawe wręcz odwrotnie.

Obraz po prawej stronie został zmodyfikowany przy pomocy Facetune. Zdjęcie: entrepreneur.com
Użytkownicy wykorzystują szalenie popularną aplikację Facetune do edycji postrzeganych niedoskonałości na swoich zdjęciach. Zdjęcie: abcnews.go.com
Użytkownicy wykorzystują szalenie popularną aplikację Facetune do edycji postrzeganych niedoskonałości na swoich zdjęciach. Zdjęcie: abcnews.go.com

Przeczytaj także: TE KOSMETYKI SĄ SZKODLIWE. SPRAWDŹ, CZEGO LEPIEJ NIE UŻYWAĆ! – f7dobry.com

Nie wiesz jak ruszyć z biznesem? Dowiedz się  tutaj.