Kolejny rekordowy wynik WOŚP. Przykryła go dramatyczna sytuacja – Paweł Adamowicz nie żyje

0
503
views

Kolejny, znakomity rekord zebranych pieniędzy – ponad 90 mln zł! Ogólna, łączna kwota, jaką zebrała Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy przez 27 lat przekroczyła miliard zł. W tym roku po raz pierwszy światełkiem do nieba nie były fajerwerki, tylko był pokaz laserów. Kolejny sukces Jurka Owsiaka przykryła niestety tragedia Pawła Adamowicza. 

W niedzielę 13 stycznia 2019 roku Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy pomagała już 27 raz. To bardzo ważne wydarzenie na skalę Polską oraz światową. Co roku, w ten jeden dzień pod Pałacem Kultury i Nauki zbierają się tłumy. Na scenie występują artyści, a koncerty transmitowane są na kanałach TVN, TTV, TVN24 oraz na kanale YouTube i KręciołaTV.

W całej Polsce wolontariusze w ten jeden dzień mobilizują ludzi z całego kraju do wpłacania pieniędzy na zakup sprzętu dla specjalistycznych szpitali dziecięcych. Akcję wspiera każdy – politycy, ludzie kultury i sztuki, sportowcy, artyści, piosenkarze – wszyscy.

Chętnie, pomimo nagonki przez PiS do akcji dołączają również niektórzy duchowni, np. ksiądz Kazimierz Klaban z polskokatolickiej parafii w Elblągu przesypał do puszek wolontariuszy WOŚP datki z tacy. Jak sam powiedział w rozmowie z reporterką WP: – To wspaniała akcja, uwielbiam ją. Może choć trochę dołożymy do dobra, jakie czyni się tego dnia.

Akcję co roku wieńczył pokaz sztucznych fajerwerków. Z racji, że w tym roku wycofano się z tego dla dobra zwierząt, fajerwerki zamieniono na pokaz laserów. W tym roku w Gdańsku podczas „Światełka do Nieba” doszło do tragedii.

Prezydent Gdańska Paweł Adamowicz został ugodzony kilkakrotnie nożem i przewieziony do szpitala w bardzo ciężkim stanie. Prezydent już na scenie był reanimowany przez kilkadziesiąt minut. W sieci jest filmik na którym widać, jak nożownik wbiega na scenę, dźga nożem prezydenta w momencie, gdy ten trzyma jedną rękę w górze, a później nożownik wykonuje gest zwycięstwa, chodząc po scenie z 25-centymetrowym nożem.

Nożownik ze sceny krzyczał: Halo, halo! Nazywam się Stefan W****t. Siedziałem niewinny w więzieniu. Siedziałem niewinny w więzieniu. Platforma Obywatelska mnie torturowała. Dlatego właśnie zginął Adamowicz – po czym zaatakował prezydenta nożem i przeciął aortę.

Paweł Adamowicz został przetransportowany do Uniwersyteckiego Centrum Klinicznego w Gdańsk, gdzie przeszedł 5-godzinną operację. Ma uszkodzone serce, wątrobę, nerki, śledzionę i aortę.

Przed Uniwersyteckim Centrum Klinicznym w Gdańsku o godzinie 12:30 odbyła się konferencja ws. stanu zdrowia Pawła Adamowicza. – Stan prezydenta jest bardzo ciężki, rokowanie niezwykle niepewne. Potrzebujemy czasu, żeby cokolwiek powiedzieć. Walczymy – powiedział podczas konferencji prasowej Jakub Kraszewski, dyrektor naczelny Uniwersyteckiego Centrum Klinicznego.

Prezydent nie jest przytomny i nie oddycha samodzielnie. Jest wspomagany poprzez aparaturę, która zastępuje jego serce i płuca – poinformował dyrektor szpitala.

Zespół niezwykle profesjonalnie wykonuje wszystkie czynności, wszystkie możliwe zabezpieczenia i wszystkie możliwe metody terapeutyczne są tutaj w szpitalu. Jest to szpital, który zapewnia maksimum tego, co współczesna medycyna może panu prezydentowi dać – mówił Łukasz Jan Szumowski, minister zdrowia.

Operacja trwała pięć godzin. Obrażenia prezydenta Gdańska poniesione w wyniku ataku były bardzo ciężkie. Poważna rana serca, rana przepony, rany narządów wewnątrz jamy brzusznej. Prezydentowi przetoczono 41 jednostek krwi, czyli około 20 litrów krwi – poinformował krótko po godzinie 2.25 w nocy w poniedziałek doktor Tomasz Stefaniak, dyrektor do spraw lecznictwa Uniwersyteckiego Centrum Klinicznego, który wyszedł do dziennikarzy czekających przed szpitalem na informacje o stanie zdrowia Adamowicza.

Jak poinformowała rzecznik prasowy Komendy Miejskiej Policji w Gdańsku Karina Kamińska, napastnikiem, który ugodził prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza, jest 27-letni mieszkaniec Gdańska Stefan W., w przeszłości karany za przestępstwa przeciwko zdrowiu i życiu.

Stefan W. trafił za kratki w 2014 roku po dokonaniu czterech napadów na banki i kasy SKOK-u. Stefan W. i jego kompan przyznali się do winy i trafili do więzienia. Co istotne, Stefan W. podczas napadów posługiwał się bronią, terroryzując personel. Zgromadzony materiał dowodowy nie pozostawiał wątpliwości, że gdańszczanin trafił do więzienia zasłużenie.

Paweł Adamowicz zmarł, o czym poinformował Tomasz Stefaniak z Uniwersyteckiego Centrum Klinicznego.