Lekarz Dawid Ciemięga ostro o niewierzących w koronawirusa. „Banda debili!”

0
61
views
Zdjęcie: Facebook; Lekarz Dawid Ciemięga

„Jeśli jakaś banda debili o wypłaszczonym fałdowaniu mózgowia robi najazd na sklep bez maseczek, to oprócz tego, iż wydaje im się, że sprzeciwiają się systemowi, to po prostu narażają innych ludzi”, napisał w ostrych słowach na Facebooku znany w woj. śląskim lekarz z Tychów – dr Dawid Ciemięga. W ten sposób skrytykował ruch antycovidowy, który ma swoich zwolenników także w Śląskiem.

Ludzi, którzy nie wierzą w COVID-19 przybywa, także w województwie śląskim. Osoby takie tworzą ruch antycovidowy, odbywają się protesty, ludzie przeciwstawiają się noszeniu „kagańców” czy nie stosują się do obostrzeń wprowadzonych w Polsce na czas pandemii. Antycovidowcy to przede wszystkim osoby wywodzące się z ruchów anty-szczepionkowych.

Ruchy antycovidowe funkcjonują w wielu krajach. Ostatnio modne stały się grupowe wejścia do sklepów bez maseczek. Filmik z takiej akcji w Polsce opublikował znany lekarz Dawid Ciemięga z Tychów, który od lat skutecznie walczy z antyszczepionkowcami.

– Zorganizowana grupa osób bez maseczek wchodzi dumnie do sklepu w ramach akcji – nie zakładamy maseczek, co nam zrobicie. Takie osoby to turbo debile i to jest niestety znak obecnych czasów, więc grupy zrzeszające takich pajaców rozrastają się szybko. A co gorsze, jeszcze im się wydaje, że potrafią myśleć – napisał ostro na Facebooku, publikując filmik, na którym widać grupę osób wchodzących do sklepu bez masek, by zobaczyć, „co się stanie”. 

„Po pierwsze – nawet jeśli covid19 zniknie i już nie będzie na świecie koronawirusa, to w okresie jesień – zima kiedy mamy szczyt zachorowań na grypę i inne infekcje, ja będę pracować i funkcjonować w maseczce. Ponieważ nie lubię chorować, nie chcę chorować, a uważam, że maseczka zmniejsza ryzyko złapania infekcji – jakiejkolwiek. Będę namawiać też wszystkich, aby korzystać z maseczek w takim sezonie kiedy się jest w tłumie czy placówce medycznej, nawet jeśli nie będzie covid19. Dla dobra nas wszystkich. Ale teraz jest obecny w społeczeństwie koronawirus i choć większość osób przechodzi go łagodnie, to są osoby, które z racji wieku i innych czynników, są bardziej narażone. Jeśli jakaś banda debili o wypłaszczonym fałdowaniu mózgowia robi najazd na sklep bez maseczek, to oprócz tego, iż wydaje im się, że sprzeciwiają się systemowi, to po prostu narażają innych ludzi. I to jest istotny problem w obecnych czasach, jak chcesz być debilem to sobie bądź, ale lepiej nie wychodź do ludzi”, czytamy we wpisie lekarza z Tychów. 

Blue link: https://www.tbgtechco.com

Dalej dr Ciemięga pisze, że osoby bez objawów mogą roznosić koronawirusa, „tak samo jak osoba bez objawów może zarażać innymi chorobami zakaźnymi”.

– W sklepach na kasach pracują nierzadko osoby starsze, które mają choroby przewlekłe i dla nich zarażenie się covid19 może być ryzykowne. Tak samo jak zarażenie się innymi chorobami. Ponadto z doniesień naukowych napływają informacje, że u osoby, które COVID19 przeszły bardzo łagodnie, mogą rozwijać się powikłania. I to jest ważne. Ale proszę państwa, gdyby taka banda debili zorganizowała się w styczniu/lutym, kiedy mamy dużo zachorowań na grypę, to również sprowadzili by ryzyko na osoby w sklepie, gdyż potencjalnie taka sytuacja zwiększa ryzyko roznoszenia infekcji grypopodobnej czy samej grypy, co dla osób starszych jest ryzykiem utraty zdrowia – podkreślił. 

Jeśli ktoś chce twierdzić, że COVID19 jest jak grypa to dla mnie żadna różnica, bo ja grypy się zwyczajnie boję. Niejeden mój znajomy lekarz po grypie miał ciężkie powikłania, np. zapalenia mięśnia sercowego i niewydolność serca jako następstwo. Wiemy, że COVID19 również może doprowadzić do zapalenia mięśnia sercowego”, czytamy we wpisie lekarza na Facebooku.

Czytaj: Dramatyczny apel z Australii. Dziś Australia, jutro…?

Na koniec dr Dawid Ciemięga wystosował apel: „Jeszcze zwrócę uwagę na jeden istotny fakt, otóż, kiedy mamy szczyt zachorowań na grypę w styczniu – lutym – marcu, sami wiecie jak dużo tych infekcji jest, niemal wszystkie dzieci chore, zarażają też rodziców, albo oni się od kogoś w pracy. Ale takie proste zasady – jak mycie i odkażanie rąk, unikanie tłumu, zakrywanie ust i nosa w czasie kaszlu i kichania, unikanie niepotrzebnych wizyt w przychodniach – to naprawdę działa i zmniejsza ryzyko zachorowania na grypę. Nie każdy grypą się przecież zaraża. Jakaś część osób, która nie zaraziła się grypą, to osoby które w jej wyniku doznałyby groźnych powikłań – a dzięki zasadom higieny, zmniejszamy ryzyko krzywdy innych. To samo dotyczy COVID19″.

Dr Maciej Urlik, transplantolog ze Śląskiego Centrum Chorób Serca, który przeszczepił niedawno wraz z zespołem płuca u 45-letniego mężczyzny, któremu koronawirus całkowicie zniszczył ten narząd, ocenia: – Niech sobie takie grupy działają, proszę bardzo, ale gdy zachorują, powinni leczyć się za własne pieniądze, bo świadomie narażają siebie i innych na niebezpieczeństwo – uważa dr Urlik.

Czytaj: Wrocław: nowe stawki za gospodarowanie odpadami komunalnymi od września