Lubisz adrenalinę? Musisz spróbować tych 10 rzeczy!

0
722
views

Podróżowanie jest ekstra! To nie tylko fantastyczna okazja do zobaczenia wielu pięknych miejsc, zabytków, ale także okazja do poznania nowych kultur, czy posmakowania nowych dań, których nie jemy na co dzień. Podróże to też świetna okazja do skorzystania z wielu atrakcji. Sprawdź, z jakich atrakcji skorzystać, gdy lubisz adrenalinę.

Lubisz adrenalinę? Oto najbardziej ekstremalne atrakcje turystyczne. Mi robi się słabo od samego patrzenia.

1.Volcano boarding – ekstremalny zjazd z wulkanu

Cerro Negro to stale aktywny wulkan leżący w Ameryce Środkowej, konkretnie w Nikaragui. Czarna Góra, bo tak dosłownie może przetłumaczyć nazwę tego wulkanu, wybuchła w 1850 roku i od tamtego roku były 23 erupcje. Ostatnia była w 1999 roku.

Możliwość aktywności tego wulkanu nie przeszkadza turystom, którzy lubią adrenalinę. Zjeżdżają w to miejsce ludzie z całego świata, aby przeżyć twz. Volcano Boarding. Na czym to polega?

Volcano Boarding to nic innego, jak zjeżdżanie z góry na sankach, a ci bardziej odważni zjeżdżają na deskach. Chętne osoby ubierane są w kolorowe kombinezony i maski chroniące twarz.

Spotkanie z ostrymi wulkanicznymi skałami przy takiej prędkości może zostawić ślad na ciele. Albo nawet dziesięć. Nie czułem jednak żadnego bólu, kiedy żwir i kamienie uderzały mnie w twarz. Tak wiele adrenaliny” – pisał na swoim blogu podróżniczym – Matthew Karsten, który postanowił wypróbować nowy sport.

Kąt nachylenia zbocza tego wulkanu wynosi 41 stopni. Zjeżdża się 730 metrów i średnia prędkość przejazdu wynosi 50 km/h (rekordowa prędkość to aż 90 km/h!). Za jednorazową wyprawę na wulkan i zjazd trzeba zapłacić 30 dolarów. Wycieczki organizuje kilka agencji i hosteli u podnóża wulkanu.

2. Skok na bungee do krateru – Chile

Sam skok na bungee dla wielu osób jest już dużym wyzwaniem. Są jednak ludzie, których kręci większa dawka adrenaliny. Warto wtedy wypróbować skok na bungee w nietypowym miejscu. W Chile oferują skok na bungee do wnętrza czynnego wulkanu. Skok wykonywany jest z płozy helikoptera wiszące nad tlącym się kraterem wulkanu Villarica w Andach.

Skacze się na wysokości około 120 metrów, jednak sama świadomość, że jest się w atmosferze aktywnego wulkanu i widząc scenerię z tlącym się kraterem wulkanu, lawę, ma się ciarki z przerażenia na całym ciele!

Ciekawostką jest, że skoczek nie jest po skoku wciągany do kabiny śmigłowca, tylko po wykonaniu skoku wisi na linie, podczas gdy pilot kieruje maszynę do bazy. Do przebycia jest około 50 kilometrów, więc skoczek może podziwiać górskie szczyty i piękno andyjskiej przyrody z niecodziennej perspektywy. Na dodatek śmigłowiec porusza się z prędkością 130 km/h, więc jest to podróż, którą będzie się wspominać do końca życia.

3. Wyprawa do wnętrza wulkanu – Islandia

Jak nie przypasował Wam skok na bungee to może wyprawa do wnętrza nieczynnego już wulkanu Thrihnukagigur? To wulkan w Islandii, który śpi już od 4 tysięcy lat i jest jednym z najbardziej popularnych wygasłych wulkanów na świecie udostępnionych do zwiedzania turystom.

Wulkan jest oddalony o 20 km od Reykjaviku. W trakcie tej wyprawy, którą można przetłumaczyć jako „Krater Trzech Szczytów” żądni adrenaliny turyści mogą zjechać 120 metrów w głąb krateru. Do wnętrza turystów zwozi specjalna platforma linowa, w trakcie której można podziwiać tunele i korytarze oraz 3 ogromne magmowa „sale”. Przejście podziemnej trasy zajmuje 50 minut. Z tej atrakcji można skorzystać od maja do połowy września. Koszt to mniej więcej 1000 zł.

4. Klatka Śmierci – Australia

Wystarczy zapłacić 160 dolarów (lub 240 dolarów za bilet dla dwóch osób), aby stanąć twarzą w twarz z krokodylem w centrum Crocosaurus Cove w mieście Darwin w Australii. Klatka Śmierci to specjalna, przezroczysta klatka z akrylu. Turysta do niej wchodzi. Najpierw znajduje się troszkę nad powierzchnią wody i obserwuje krokodyla z góry, a potem jest opuszczany w klatce do wody, aby przyjrzeć mu się z bliska jak leży, pływa i jest karmiony.

Pracownicy zapewniają, że Klatka Śmierci jest bezpieczna. Krokodyli jest kilka. Ten najstarszy lubi dokuczać turystom i klapie potężną paszczą przy każdej możliwej okazji, gdy widzi człowieka.

Nie spodziewałem się, że to będzie tak blisko. Z początku czułem się odważny, ale jak już zaczynaliśmy schodzić pod wodę nerwy zaczęły dawać o sobie znać” mówił w wywiadzie dla DailyMail jeden z turystów.

5. Huśtawka nad urwiskiem – Ekwador

„Casa del Arbol” to domek na drzewie na jednym ze wzgórz na Ekwadorze. Jednak to nie domek jest sławny na cały świat, tylko huśtawka, która doczekała się nazwy „Swing at the End of the World”, czyli „Huśtawka na końcu świata”. Możesz się pobujać i podziwiać piękne widoki, których nie oferuje żadna inna huśtawka. Odważni, którzy zdecydują się pohuśtać, pod nogami mają tylko skra kanionu. Nie idzie nie piszczeć w trakcie huśtania się.

To jak huśtanie się na skraju świata, przepaść pod stopami i zapierający dech w piersiach widok – wspaniałe przeżycie” – twierdzą ci, który odwiedzili Casa Del Arbol (Domek na drzewie) w Baños w Ekwadorze.

Huśtawka mieści się na skraju przepaści i nie jest w żaden sposób zabezpieczona. Osoby huśtające się także nie są w żaden sposób zabezpieczane. Po prostu siadasz, huśtasz się i boisz się w ogóle ruszyć chociażby palcem.

Czytaj: Pierwsza taka wieża widokowa w Polsce. Turyści zachwyceni. Pochwał nie ma końca!

6. Podwodny spacer na Bali i podwodna jazda skuterem na Mauritiusie

Podwodna jazda skuterem

Podziwianie dna morskiego podwodnym skuterem nie zapewnia tak potężnej dawki adrenaliny jak np. huśtanie się nad przepaścią, ale też nie jest nudne. Przejechać się skuterem pod wodą można na Mauritiusie, na Bali i na Hawajach. Specjalne przygotowane do takich warunków pojazdy mogą zanurzyć się na głębokość 3 metrów. Turystom zawsze towarzyszą nurkowie, którzy wskazują najciekawszych mieszkańców podwodnego świata. Pasażerowie mają na głowach kapsuły z tlenem. Podwodna przejażdżka trwa 30 minut.

https://www.youtube.com/watch?v=431mht6xKTo

Podwodny spacer

„Marine walk” to spokojny, 15 minutowy spacer po „podwodnych ogrodach” Bali. Turyści mają specjalne kaski z tlenem. W trakcie tego spaceru podziwia się bajecznie kolorowe rybki, rafy koralowe. To będzie niesamowita przygoda!

7. Lot Anioła – Włochy

Teraz atrakcja turystyczna z południa Włoch. Znajdują się tam miasteczka Castelmezzano i Piterapertosa, które są oddalone od siebie troszkę więcej niż kilometr. Sąsiednie miasta są przedzielone głębokim wąwozem Dolomitów Lukańskich. Aby jak najszybciej pokonać tę trasę mieszkańcy rozwiesili stalową linę nad przepaścią i dosłownie mogą przelecieć miedzy mieścinami. „Volo dell’Angelo”, czyli „Lot Anioła” to bardzo popularna atrakcja. Nie brakuje chętnych, aby prawie półtora kilometrowa trasę pokonać jak ptak z prędkością nawet do 120 km/h.

Turyści przekonują, że przelot jest bezpieczny i ułatwia im życie. Jednak widok 400-metrowej przepaści przyprawią o gęsią skórkę. Za bilet w dwie strony trzeba zapłacić około 180 zł. Para musi zapłacić około 350 zł. Należy ważyć nie mniej niż 35 kg, ale nie więcej niż 120 kg.

8. Podniebny tor dla rowerów – Japonia

W Japonii wszystko zdarzyć się może. Niby przejażdżka wydaje się łatwizną, jednak gdy jest się 4 piętra nad ziemią bez żadnych poręczy i zabezpieczeń, serce zaczyna szybciej bić! Sky Cycle, czyli rollercoaster napędzany siłą ludzkich mięśni znajduje się w Washuzan Highland w mieście Kurashiki.

Z kolei w Parku Eden Nature Park na Filipinach można przejechać się rowerem po wysoko zawieszonych linach. Nazywa się to „Sky Cycle ride”.

9. Kąpiel w Basenie Diabła

zdjęcie:YourAmazingPlaces.com

Wodospady Wiktorii, położone na granice Zimbawe to jeden z najpiękniejszych cudów natury na naszej planecie. To tam znajduje się „Devil’s Pool”, czyli „Basen Diabła”, który jest wypełniony wodą i umiejscowiony tuż nad samą przepaścią kamienna niecka. Za nią znajduje się 110-metrowa przepaść.

Dotrzeć na szczyt można tylko z przewodnikiem. Kilkugodzinna trasa wiedzie przez śliskie kamienie. Wystarczy sekunda nierozwagi, aby turystów pociągnął w dół silny nurt rzeki Zambezi. Po wejściu na górę podziwia się piękne widoki na całą okolicę. W Basenie Diabła można się kąpać jedynie podczas trwania pory suchej, czyli od sierpnia do listopada. W tych miesiącach poziom wody w rzece Zambezi obniża się i nurt jest słabszy. Koszt takiej kąpieli to tylko 5 dolarów.

Kąpiel w Diabelskim Basenie to jazda bez trzymanki. Myśl o tym, że możesz zostać wyssany z dość spokojnej wody i zrzucony w pieniste piekło na dole przyprawia o zawroty głowy, chociaż żeby tak się stało, trzeba by mocno się wychylić” – opowiadał Francisc Stugren z Seattle w stanie Washington.

10. Rowerem nad przepaścią – Irlandia

zdjęcie: twitter.com

Klify Moheru to odcinek klifowego wybrzeża Oceanu Atlantyckiego w zachodniej części Republiki Irlandii. Klif ma osiem kilometrów i zbudowany jest z wapieni i piaskowców. W najwyższym miejscu osiąga 214 metrów wysokości. Klify nad oceanem to niezła atrakcja turystyczna dla kolarzy. Bywa, że na trasie jedzie się skalnymi ścieżkami o szerokości tylko kilkunastu centymetrów. Plus wiatr, który potrafi być tak silny, że może człowieka zdmuchnąć z klifu.

Czytaj: Poczuj się jak ptak, czyli znakomita atrakcja w Las Vegas