Makabryczna historia jedzenia zwłok jako leku

0
45
views
Egipcjanie balsamujący zwłoki. (Bettmann / Corbis)

Pytanie nie brzmiało: „Czy powinieneś jeść ludzkie mięso?” mówi pewien historyk, ale „Jakie mięso powinno się jeść?”

Ostatnia linijka XVII-wiecznego wiersza Johna Donne’a skłoniła Louise Noble do poszukiwań. Tekst brzmiał: „Kobiety” to nie tylko „Słodycz i dowcip”, ale „mumia, opętana”.

Oczywiście słodycz i dowcip jest zrozumiałe. Ale mumia opętana? W swoich poszukiwaniach Noble, wykładowczyni języka angielskiego na Uniwersytecie Nowej Anglii w Australii, dokonała zaskakującego odkrycia: słowo to powtarza się w literaturze wczesnej nowożytnej Europy, od „Love’s Alchemy” Johnego Donne’a po „Otello” Szekspira i „Królowa wieszczek” Edmunda Spensera, ponieważ mumie i inne zakonserwowane, i świeże ludzkie szczątki były powszechnym składnikiem medycyny tamtych czasów. Krótko mówiąc: niedawno Europejczycy byli kanibalami.

Nowa książka Noble’a, „Medicinal Cannibalism in Early Modern English Literature and Culture” oraz inna książka Richarda Sugga z University of Durham, „Mummies, Cannibals and Vampires: The History of Corpse Medicine from the Renaissance to the Victorians„, ujawnia, że przez kilkaset lat, osiągając szczyt w XVI i XVII wieku, wielu Europejczyków, w tym członkowie rodziny królewskiej, księża i naukowcy, rutynowo przyjmowało leki zawierające ludzkie kości, krew i tłuszcz jako lekarstwa na wszystko, od bólu głowy po epilepsję.

Było niewielu głośnych przeciwników tej praktyki, mimo że kanibalizm w nowo odkrytych Amerykach był piętnowany jako przejaw dzikości. Mumie były kradzione z egipskich grobowców, a czaszki z irlandzkich miejsc pochówku. Grabarze rabowali i sprzedawali części ciała.

„Pytanie nie brzmiało:„ Czy powinieneś jeść ludzkie mięso? ”, ale „Jakie mięso powinieneś jeść? ”- mówi Sugg.

Początkowo odpowiedzią była egipska mumia, którą pokruszono na nalewki w celu zatamowania wewnętrznego krwawienia. Ale wkrótce pojawiły się inne części ciała.

Czaszka była jednym z powszechnych składników, przyjmowanych w postaci sproszkowanej, aby leczyć dolegliwości głowy. Thomas Willis, XVII-wieczny pionier nauki o mózgu, stworzył napój na apopleksję lub krwawienie, mieszał sproszkowaną ludzką czaszkę i czekoladę.

A król Anglii Karol II popijał „The King’s Drops”, swoją osobistą nalewkę zawierającą ludzką czaszkę w alkoholu. Nawet grzyb, który wyrósł na zakopanej czaszce, zwany Usnea, stał się cennym dodatkiem, a proszek z grzyba uważano, że leczy krwawienia z nosa i prawdopodobnie epilepsję.

Tłuszcz ludzki był używany do leczenia zewnętrznej części ciała. Na przykład niemieccy lekarze przepisywali nasączone tłuszczem bandaże na rany, a wcieranie tłuszczu w skórę uważano za lekarstwo na dnę.

Czytaj: Ta kaplica została zbudowana z materiału innego niż kamień. Spójrz bliżej, a zdziwisz się

Krew była pobierana tak świeża, jak to tylko było możliwe, podczas gdy uważano, że daje ona witalność ciału. Ten wymóg sprawił, że jej nabycie było trudne. XVI-wieczny niemiecki lekarz Paracelsus uważał, że krew nadaje się do picia, a jeden z jego zwolenników zasugerował nawet pobranie krwi z żywego ciała. Chociaż nie wydaje się to być powszechną praktyką, biedni, których nie zawsze było stać na leki sprzedawane w aptekach, mogli czerpać korzyści z medycyny kanibali, stojąc w pobliżu egzekucji, płacąc niewielką kwotę za filiżankę jeszcze ciepłej krewi skazańców. „Kat był uważany za wielkiego uzdrowiciela w krajach germańskich” – mówi Sugg. „Był społecznym trędowatym z niemal magicznymi mocami”. Dla tych, którzy woleli gotowaną krew, przepis franciszkańskiego aptekarza z 1679 roku opisuje, jak zrobić z niej marmoladę.

Wetrzyj tłuszcz w bolące miejsce, a może to złagodzić ból. Wciśnij sproszkowany mech do nosa, a krwawienie z nosa ustanie. Jeśli możesz sobie pozwolić na King’s Drops, alkohol prawdopodobnie pomoże Ci zapomnieć, że masz depresję – przynajmniej chwilowo. Innymi słowy, leki te mogły być mimochodem pomocne – mimo że działały na zasadzie magicznego myślenia, jeszcze niezdarnego poszukiwania odpowiedzi na pytanie, jak leczyć dolegliwości w czasie, gdy nie rozumiano jeszcze krążenia krwi.

Jednak spożywanie ludzkich szczątków było zgodne z wiodącymi teoriami medycznymi tamtych czasów. „Wyłoniło się to z pomysłów homeopatycznych” – mówi Noble. „Jesz zmieloną czaszkę na bóle głowy. Albo pijesz krew na choroby krwi.”

Innym powodem, dla którego ludzkie szczątki uważano za potężne, było to, że uważano, że zawierają one ducha ciała, z którego zostały zabrane. „Duch” był uważany za bardzo realną część fizjologii, łączącą ciało i duszę. W tym kontekście krew była szczególnie silna. „Ludzie myśleli, że krew niosła duszę” – mówi Sugg. Najświeższa krew była uważana za najsilniejszą. Czasami preferowano krew młodych mężczyzn, czasami dziewiczych młodych kobiet. Spożywając krew zwłok, zyskiwało się siłę pochłoniętej osoby. Noble cytuje Leonarda da Vinci w tej sprawie: „Utrwalamy nasze życie śmiercią innych. W martwej istocie pozostaje niewrażliwe życie, które, gdy połączy się z żołądkami żywych, odzyskuje wrażliwe i intelektualne życie”.

Blue link: https://www.tbgtechco.com

Egipcjanie balsamujący zwłoki. (Bettmann / Corbis)

Pomysł również nie był nowy w renesansie. Rzymianie pili krew zabitych gladiatorów, aby wchłonąć witalność silnych młodych mężczyzn. Filozof Marsilio Ficino z XV wieku zasugerował picie krwi z ramienia młodej osoby z podobnych powodów. Wielu uzdrowicieli w innych kulturach, w tym w starożytnej Mezopotamii i Indiach, wierzyło w użyteczność ludzkich części ciała, pisze Noble.

Nawet u szczytu medycyny demonizowano dwie grupy pod kątem powiązanych zachowań, które uważano za dzikie i kanibalistyczne. Jedną z nich byli katolicy, których protestanci potępiali za wiarę w transsubstancjację, to znaczy, że chleb i wino spożywane podczas Komunii Świętej zostały przemienione mocą Bożą w Ciało i Krew Chrystusa.

Drugą grupą byli rdzenni Amerykanie; negatywne stereotypy na ich temat uzasadniała sugestia, że grupy te dopuszczały się kanibalizmu. „Wygląda to na czystą hipokryzję” – mówi Beth A. Conklin, antropolog kultury i medycyny z Vanderbilt University, która studiowała i pisała o kanibalizmie w obu Amerykach. Ludzie tamtych czasów wiedzieli, że lekarstwo zostało zrobione z ludzkich szczątków, ale poprzez pewne własne przeistoczenie umysłu konsumenci nie chcieli dostrzec kanibalistycznych implikacji własnych praktyk.

Conklin odkrywa wyraźną różnicę między europejską medycyną zwłok a kanibalizmem Nowego Świata, który badała. „Jedyną rzeczą, którą wiemy, jest to, że prawie wszystkie niezachodnie praktyki kanibali są głęboko społeczne w tym sensie, że związek między jedzącym a tym, który jest zjadany, ma znaczenie” – mówi Conklin. „W procesie europejskim zostało to w dużej mierze usunięte i pozbawione znaczenia. Istoty ludzkie zostały zredukowane do prostej materii biologicznej, równoważnej z jakimkolwiek innym rodzajem medycyny towarowej”.

Czytaj: Neurobiolog udostępnił WIDEO, na którym widać „świeży” mózg. Zobacz, jak bardzo jest delikatny!

Jednak w miarę postępu nauki leki z ludzkich części ciała wymarły. Praktyka ta zmalała w XVIII wieku, mniej więcej wtedy, gdy Europejczycy zaczęli regularnie używać widelców do jedzenia i mydła do kąpieli. Ale Sugg znalazł kilka późnych przykładów medycyny zwłokami: w 1847 roku Anglikowi zalecono zmieszanie czaszki młodej kobiety z melasą i nakarmienie tym swojej córki, aby wyleczyć ją z epilepsji.

Przekonanie, że magiczna świeca wykonana z ludzkiego tłuszczu, zwana „świecą złodziei”, może oszołomić i sparaliżować człowieka, przetrwała do lat osiemdziesiątych XIX wieku. Mumia była przekazywana jako lekarstwo w niemieckim katalogu medycznym na początku XX wieku. A w 1908 roku w Niemczech podjęto ostatnią znaną próbę zlania krwi.

Transfuzje krwi, przeszczepy narządów i przeszczepy skóry to przykłady nowoczesnej formy medycyny pobieranej z organizmu. W najlepszym przypadku praktyki te są tak samo bogate w poetyckie możliwości, jak mumie znalezione u Donne i Szekspira, ponieważ krew i części ciała są swobodnie przekazywane od jednego człowieka do drugiego.

Ale Noble wskazuje na ich ciemniejsze wcielenie, globalny czarny rynek handlu częściami ciała do przeszczepów. Jej książka cytuje doniesienia prasowe o kradzieży narządów więźniów straconych w Chinach, a bliżej domu, o kradzieży ciał w Nowym Jorku, gdzie kradziono i sprzedawano części ciała zmarłych firmom medycznym. To niepokojące echo przeszłości.

Źródło: smithsonianmag.com