Rok 2020 był rokiem ekstremalnych warunków klimatycznych. Czego możemy się spodziewać w 2021 roku?

0
100
views
Zdjęcie: pixabay.com

Rok 2020 był rokiem ekstremalnych warunków pogodowych na całym świecie.

Gorące i suche warunki doprowadziły do rekordowych pożarów na rozległych obszarach Australii, Kalifornii, Brazylii i Syberii.

Rekordowy sezon huraganów na Atlantyku spowodował podwójny cios w postaci dwóch niezwykle niszczycielskich burz w Ameryce Środkowej.

Długotrwałe susze zniszczyły produkcję rolną i przyczyniły się do popchnięcia milionów ludzi w głód w Zimbabwe i Madagaskarze. Supercyklon wywołał ogromne powodzie w Indiach i Bangladeszu.

Ogólnie rzecz biorąc, rok 2020 zakończył się najgorętszym rokiem w historii – pomimo wydarzenia La Niña, oceaniczno-atmosferycznego zjawiska, które zwykle tymczasowo ochładza.

Chociaż historycznie trudno było stwierdzić, czy pojedyncze zdarzenia pogodowe były bezpośrednio spowodowane zmianami klimatu, naukowcy udowodnili, że wiele wydarzeń, które miały miejsce w 2020 r., byłoby znacznie mniej prawdopodobne lub nawet niemożliwe bez zmian klimatu, które zachodzą, napędzane ociepleniem Ziemi.

Dzięki rosnącemu poziomowi pochłaniającemu ciepło gazów cieplarnianych w atmosferze, średnie globalne temperatury w ubiegłym roku wyniosły 1,15°C. W zależności od tego, jak szybko możemy zredukować nasze emisje tych gazów, oczekuje się, że globalny wzrost średniej temperatury wyniesie od 1,5°C do 5°C do 2100 r. Podczas gdy emisje spadły na krótko podczas pierwszych blokad COVID-19, teraz wzrosły i są bliskie poziomów z 2019 roku.

„Wzrost o kilka stopni może wydawać się niewielki, ale ma ogromne konsekwencje dla pogody, którą zobaczymy w nadchodzących latach”, mówi Daniel Swain, klimatolog z UCLA, który skupił się na związkach między zmianami klimatu a ekstremalnymi warunkami pogodowymi.

„Jest to liczba opisująca naprawdę głębokie i rozległe zmiany w systemie klimatycznym, które odczuwamy głównie w wyniku indywidualnych zdarzeń pogodowych i ekstremalnych wydarzeń” – dodał Swain.

Nie wiadomo, czy rok 2021 będzie równie rekordowy jak rok 2020, ale jest bardzo prawdopodobne, że nadchodzą kolejne skrajności. „Z roku na rok wciąż istnieje wiele przypadkowych odchyleń nakładanych na długoterminowe trendy” – mówi Swain. „Chociaż rok 2020 mógł być rokiem szczególnie ekstremalnym w porównaniu z poszczególnymi latami w przeszłości, naukowo i patrząc w przyszłość, bardziej znaczące jest to, że rok 2020 nie był tak naprawdę aberracją”.

Oto, czego można się spodziewać po klimacie w 2021 roku – i co może się stać z emisjami gazów cieplarnianych, które są motorem zmian.

Czytaj: Jeśli nic nie zmienimy, świat skończy się już za 31 lat. Nowe badania przerażają.

Widok z 26 listopada 2020 r. Ogromna powódź w Gwatemali po huraganach Eta i Iota, które uderzyły jeden po drugim. Zdjęcie: Daniele Volpe/The New York Times

Huragany i burze

W sezonie huraganów na Atlantyku w 2020 r. odnotowano rekordową liczbę 30 nazwanych burz, w tym 13 huraganów. We wrześniu huragan Sally uderzył w Florydę i Alabamę, odcinając zasilanie ponad pół miliona domów. W listopadzie huragany Eta i Iota uderzyły w Honduras, Nikaraguę, Gwatemalę i inne kraje Ameryki Środkowej w bliskiej kolejności, zatapiając miasta, niszcząc infrastrukturę i pola uprawne oraz zabijając dziesiątki ludzi w całym regionie.

Klimatolodzy nie są pewni, czy zmiany klimatyczne spowodują ogólny wzrost liczby huraganów. Jednak zmiana klimatu wpływa na charakterystykę huraganów i czyni je bardziej destrukcyjnymi. Według Union of Concerned Scientists prawdopodobnie będą bardziej intensywne, przenosząc większe prędkości wiatru i cięższe deszcze.

Bardzo aktywny sezon huraganów w 2020 roku był częściowo napędzany przez La Niña, oceaniczno-atmosferyczne zjawisko, odpowiednik El Niño, które powoduje tymczasowo niższe temperatury powierzchni oceanów na środkowym i wschodnim równikowym Pacyfiku oraz zmiany atmosferyczne, stwarzając korzystne warunki dla huraganów.

Wczesne prognozy dotyczące sezonu huraganów atlantyckich w 2021 roku opublikowane przez meteorologów z Colorado State University sugerują, że istnieje 6 na 10 szans, że sezon będzie bardzo silny lub powyżej średniej.

Widok na Park Narodowy Flinders Chase na wyspie Kangaroo, Australia Południowa, Australia, 16 stycznia 2020 r. Zdjęcie: Adam Ferguson dla TIME

Wysokie temperatury, pożary i susze

W skali globalnej rok 2020 jest obecnie powiązany z rokiem 2016 jako najcieplejszy rok w historii. Nawet jeśli zajmuje drugie miejsce, jest to niezwykłe, biorąc pod uwagę występowanie w tym roku La Niña, która ma tendencję do obniżania temperatur, oraz fakt, że rok 2016 był rokiem El Niño, kiedy temperatury są generalnie wyższe.

„Są powody, by sądzić, że rok 2021 może być nieco chłodniejszy”, mówi Swain, „ponieważ oczekuje się, że warunki La Niña utrzymają się do marca”.

„Może się zdarzyć, że chłodzenie tego La Niña będzie odczuwalne nieco bardziej w 2021 toku niż w 2020 roku. Ale nadal będzie całkiem prawdopodobne, że będzie to jeden z pięciu najcieplejszych lat w historii, ponieważ tak naprawdę nie widzimy żadnego rodzaju chłodniejszych lat, które widzieliśmy nawet 30 lub 40 lat temu”.

La Niña nie wpływa w ten sam sposób na całe Stany Zjednoczone. Ma tendencję do obniżania zimowych temperatur w północno-zachodniej części kraju i zwiększania ich na południowym wschodzie. W swoich prognozach na zimę, do końca lutego, National Oceanic and Atmospheric Administration przewidziała opady poniżej średniej i pogorszenie warunków suszy w wielu południowych stanach.

Naukowcy twierdzą, że w nadchodzących latach prawdopodobnie zobaczymy więcej epizodów ekstremalnych temperatur niż jesteśmy przyzwyczajeni, ponieważ są one znacznie bardziej prawdopodobne na ocieplającej się planecie. Badania wykazały, że na przykład zmiana klimatu spowodowała, że fala upałów w Europie w 2019 r. była nawet 100 razy bardziej prawdopodobna.

Gdy wysokie temperatury łączą się z suchymi warunkami, silnymi wiatrami i obfitą roślinnością jako paliwem, istnieje duże prawdopodobieństwo pożarów. W styczniu rekordowe temperatury w Australii i długotrwałe susze doprowadziły do pożarów buszu, które pochłonęły ponad 27 milionów akrów w całym kraju i zniszczyły tysiące domów. Pożary w Kalifornii w 2020 r. spaliły ponad 4 miliony akrów do października, dwukrotnie więcej niż poprzedni rekord stanu.

Ponownie, nie można przewidzieć, czy rok 2021 pobije nowe rekordy ustanowione w 2020 roku, ale jasne jest, że zwiększone pożary są częścią naszej przyszłości. Grupa naukowców z Kalifornii, w tym Swain, odkryła, że od wczesnych lat 80. XX wieku zmiana klimatu podwoiła częstotliwość dni z ekstremalnymi pożarami jesienią. Wcześniejsze badania wykazały, że okresy pożarów wydłużają się, gdy świat się nagrzewa.

johannesfloe.com – Art to remember

Arktyczne topnienie

Rok 2020 był drugim co do wielkości rokiem topnienia lodu Arktyki po 2012 roku – co jest uważane za okres odbiegający z powodu niszczycielskiego cyklonu pod koniec sezonu. Niepokojące jest to, że naukowcy twierdzą, że topnienie lodu morskiego w 2020 r. przebiegało podobną trajektorią jak w 2012 r., bez żadnej takiej burzy. I to był pierwszy rok, od kiedy zaczęły się zapisy, że lód morski Arktyki nie zaczął zamarzać do końca października.

Arktyka ociepla się szybciej niż reszta planety, a średnia roczna temperatura wzrasta o jeden stopień co dekadę przez ostatnie 40 lat. W rezultacie naukowcy twierdzą, że każdego roku będziemy obserwować coraz szybsze topnienie i wolniejsze zamrażanie. Badanie opublikowane w sierpniu tego roku w Nature Climate Change wykazało, że do 2035 r. ocean arktyczny będzie prawdopodobnie wolny od lodu latem.

Czytaj: Tak będą wyglądać słynne zabytki, jeśli nic nie zrobimy ze zmianą klimatu

Emisja dwutlenku węgla

Jeśli chodzi o emisje gazów cieplarnianych, które są motorem zmian, które obserwujemy w naszym klimacie, rok 2020 był anomalią. Globalna emisja dwutlenku węgla, najważniejszego gazu cieplarnianego, osiągnęła nowy szczyt w 2019 r. – choć nieznacznie przekroczyła poziom z 2018 r., co daje nadzieję na wyrównanie się emisji. Ale w tym roku oczekuje się, że spadną nawet o 7% w wyniku spadku aktywności podczas pierwszych blokad COVID-19 w marcu i kwietniu.

Przypadkowo 7% to liczba, o którą ONZ twierdzi, że będziemy musieli corocznie zmniejszać emisje dwutlenku węgla przez następną dekadę, aby zachować zgodność z porozumieniem paryskim, które ma na celu powstrzymanie wzrostu średnich temperatur na świecie o więcej niż 1,5°C w epoce przedindustrialnej.

„Ale nie powinniśmy oczekiwać, że redukcje utrzymają się w 2021 roku”, mówi Glen Peters, dyrektor ds. badań w Centrum Międzynarodowych Badań Klimatycznych w Oslo. „Kilka miesięcy temu spodziewałem się, że powrót do poziomów z 2019 roku zajmie kilka lat. Miejmy nadzieję, że w tym czasie zaczną obowiązywać ograniczenia emisji ”- mówi. „Ale teraz miesięczne dane sugerują, że emisje prawie wróciły do poziomów z 2019 r.”.

Ponieważ rządy prawdopodobnie wydadzą duże ilości pieniędzy, aby przywrócić gospodarkę, Peters twierdzi, że emisje prawdopodobnie odbiją się dość mocno. Oczekuje, że emisje w 2021 roku będą mniej więcej takie same jak w 2019.

Ale charakter pakietów naprawczych, które wprowadzą rządy, będzie decydujący dla trajektorii emisji – i zmian klimatycznych – w dłuższej perspektywie. „Jeśli te pakiety są ekologiczne i zawierają dużo bodźców dla odnawialnych źródeł energii, takich jak na przykład energia słoneczna, w przyszłym roku spowodują wzrost emisji w celu zbudowania całej energii słonecznej, a korzyści odniesiesz w latach później”, – mówi Peters. „To kwestia tego, czy pakiety naprawcze uruchomią przyszłe redukcje”.

Szukasz pracy? Koniecznie zajrzyj na pl.jooble.org