Techa – radioaktywna rzeka Rosji

0
21
views
Zdjęcie: Ural-66/Wikimedia Commons

Rzeka Techa spływająca po wschodnim zboczu Uralu w Rosji jest uważana za najbardziej radioaktywną rzekę na świecie, ponieważ przez kilka lat była wykorzystywana jako składowisko prawie 80 milionów ton radioaktywnych ścieków.

Na pierwszy rzut oka rzeka Techa wygląda nieskazitelnie, nawet zachęcająco, i nigdy nie zgadłbyś, że kiedyś była – a według niektórych nadal jest – wysypiskiem tajnego związku nuklearnego odpowiedzialnego za narażenie dziesiątek tysięcy ludzi na ponad 20-krotność promieniowania, jakiego doświadczyły ofiary katastrofy nuklearnej w Czarnobylu.

23 lub 24 społeczności wiejskie, przez które przepływała Techa, zostały ewakuowane w ciągu ostatnich 13 lat, po tym jak, tysiące ludzi zachorowało na raka lub cierpiało na anomalie chromosomowe i wady wrodzone.

Nawet dzisiaj, kiedy władze twierdzą, że poziom promieniowania w rzece Techa jest „dopuszczalny”, liczniki Geigera, gdy zostaną umieszczone w pobliżu linii wodnej, nadal wydają złowrogi dźwięk…

„Czasami umieszczali znaki ostrzegające nas, abyśmy nie pływali w rzece, ale nigdy nie powiedzieli dlaczego” – powiedział w wywiadzie dla  Associated Press emeryt Gilani Dambaev. „Po pracy chodziliśmy popływać w rzece. Dzieci też tak robiły”.

Koniecznie zajrzyj na f7.pl

Powodem, dla którego władze rosyjskie nie wspomniały o naturze zagrożenia, jakie stwarzają wody rzeki Techa, jest to, że przez wiele dziesięcioleci opinia publiczna nawet nie wiedziała o zakładzie atomowym Majak położonym w górę rzeki. Nie pojawił się na mapach, a ludziom nie wolno było zbliżać się do niego. Nawet dzisiaj obszar ten jest niedostępny, więc nie można z całą pewnością stwierdzić, co się tam dzieje.

„Moim zdaniem nadal wyrzucają odpady radioaktywne” – powiedział Władimir Slivyak, aktywista rosyjskiej grupy ekologicznej EcoDefense. „Ale udowodnienie jest niemożliwe, chyba że Majak powie:„ Tak, wyrzucamy odpady radioaktywne”.

Czytaj: Czarna śmierć, która zabiła ponad 1/3 Europejczyków pochodziła z Rosji

Radioaktywna rzeka Techa. Zdjęcie: Twitter

Nie można zaprzeczyć, że w latach 1949-1956 Majak zrzucił około 76 milionów metrów sześciennych ścieków do rzeki Techa, doskonale wiedząc, że była ona wykorzystywana jako główne źródło wody przez dwa tuziny wiosek o łącznej populacji około 28 000. Ewakuacje tych społeczności rozpoczęły się dopiero w 2008 roku, dekady po tym, jak Rosja przyznała się do katastrof z przeszłości, i wtedy dla wielu było już za późno.

Badanie przeprowadzone przez Greenpeace w 2007 roku, powołujące się na dokumentację szpitalną i ankiety od drzwi do drzwi w regionie Muslyumovo, przez który przepływa Techa, wykazało zachorowalność na raka 3,6 razy wyższą niż średnia krajowa w Rosji i wskaźnik wad wrodzonych 25 razy wyższy od średniej.

Długoterminowe badanie przeprowadzone przez rosyjskich i amerykańskich naukowców z Towarzystwa Badań Radiacyjnych wykazało również, że spośród 17 435 mieszkańców urodzonych przed 1956 rokiem, 1933 miało raka, a zdecydowana większość populacji miała wysokie złogi strontu-90 w kościach.

Czytaj: 113 uchodźców z Afganistanu przyleciało do Poznania

Aż do końca 1980 roku władze rosyjskie zaprzeczały istnieniu Majak, a także kilku katastrofom nuklearnym, w których brały udział. W końcu nie mieli innego wyjścia, jak tylko przyznać się do szkód, informując, że około 450 000 osób zostało dotkniętych dwoma poważnymi incydentami nuklearnymi w Majak. Nie dostarczyli jednak żadnych danych na temat natychmiastowych zgonów, wskaźnika narażenia lub rozwiniętej choroby w dotkniętej populacji.

Przedstawiciele rosyjskiego Instytutu Bezpieczeństwa Jądrowego opisują obecny poziom promieniowania rzeki Techa jako „nieporównywalnie niższy niż kiedyś” i „całkowicie zgodny ze standardami Federacji Rosyjskiej”.

I chociaż jest z pewnością lepsza niż to, co było kilkadziesiąt lat temu, woda nadal ma więcej promieniowania tła niż zwykle. Pomiary w pobliżu linii wodnej wahały się od 8,5 do 9,8 mikrosiwertów — 80 do 100 razy więcej niż naturalnie występujące promieniowanie tła.

Rosyjskie władze wydają się przyznawać do niebezpieczeństwa stwarzanego przez Techa każdemu, kto nie ma pojęcia o jej nuklearnej przeszłości, ponieważ magazyn Nuclear Engineering w zeszłym roku poinformował, że wzdłuż jej brzegów miały zostać zainstalowane setki znaków ostrzegawczych.