Ten mężczyzna urodził się z lewą ręką średniej wielkości i prawą olbrzymią

0
19
views

Mężczyzna o nadludzkiej sile jest mistrzem siłowania się na rękę.

Matthias Schlitte ma lewe ramię normalnej wielkości, ale jego prawa ręka, która ma 46 centymetrów wokół przedramienia bez sterydów, suplementów i treningu, jest czymś niezwykłym.

Schlitte urodził się z chorobą o nazwie „Zespół Klippla-Trenaunaya-Webera”.

Jego szkolni koledzy zdali sobie sprawę, że jest „inny”, ale podczas przerwy Matthias siłował się na rękę z kilkoma dużymi dziećmi szkolnymi i zyskał trochę szacunku, więc w zasadzie nigdy nie miał problemów z łobuzami.

Czytaj: Stracił lewe ramię w wieku 13 lat, ale nie przestał ćwiczyć. Podnosi 225 kg!

Ale jak dostał się do społeczności siłowania się na rękę?

To był raczej przypadek, w 2003 roku jego matka odkryła plakat o meczu siłowania się na rękę, w którym szukali najsilniejszego armwrestlera w jego rodzinnym mieście Haldensleben.

Schlitte miał wtedy 16 lat i ważył 63 kilogramy, był wyjątkowo chudy, a zawodnicy nie traktowali go poważnie. Ale kiedy zaczął pokazywać prawą rękę, natychmiast przestali się z niego szydzić.

Wziął udział w amatorskim turnieju siłowania się na rękę i wygrał pomimo braku wcześniejszych treningów przed imprezą.

Potem nabrała rozpędu kariera siłowania na rękę (armwrestling) Niemca.

Ogromna prawa ręka Schlitte’a pozwoliła mu podróżować po świecie i wyrobić sobie markę jako zapaśnik na rękę.

Niestety w Europie nie jest tak sławny jak w Azji. Istnieje azjatycki program telewizyjny o nazwie „Is it possible” z 22 milionami widzów. Nawet na ulicy ludzie go rozpoznają!

W ciągu ostatniej dekady 27-latek zdobył osiem mistrzostw kraju i kolejne 14 na poziomie międzynarodowym. Pokonał także specjalnie zaprojektowanego robota siłującego się na rękę.

Koniecznie zajrzyj na f7.pl

Ile zarabiają zawodowi zapaśnicy na rękę?

Schlitte wystąpił w wielu programach telewizyjnych i jest znany na całym świecie ze swojej dużej ręki. Można by się domyślić, że zarabia wystarczająco dużo pieniędzy, aby opłacić wszystkie swoje rachunki.

W artykule welt.de powiedział, że dostaje trochę pieniędzy z programu sponsorowania sportu w Niemczech, ale to nie wystarczy na opłacenie rachunków. Nawet na podróż wydaje się, że to za mało i musi za to zapłacić z własnej kieszeni.

Ale to mu nie przeszkadza, bo lubi podróżować do Las Vegas, Kasachstanu, Brazylii i Malezji. Lubi rywalizować, a potem zwiedzać miasto.

Czytaj: Gdzie pojeździmy na łyżwach w Krakowie?