Ten wędrowny motyl nie chciał się odczepić od Pary Młodej

0
294
views

Można by było pomyśleć, że fotografka zapłaciła motylowi z góry za pojawienie się podczas jej sesji zdjęciowej. Najpierw był jeleń, a teraz motyl… Wydaje się, że Laurenda Marie, fotografka ślubna z Zachodniego Michigan, ma w sobie eteryczną cechę księżniczki Disneya, któa przyciąga stworzenia z lasów i łąk.

Prawie dokładnie rok temu Laurenda stała się popularna dzięki niekonwencjonalnej sesji ślubnej z jeleniem.

Czytaj: Ślubna sesja zdjęciowa została przerwana przez jelenia

Jeleń przyłączył się do sesji zdjęciowej na własnych warunkach. Urocze zdjęcia przedstawiające nieświadomego jelenia były wielokrotnie udostępniane na różnych platformach społecznościowych. Tym razem motyl monarcha zdecydował, że nadszedł czas, aby zrobić show w mediach społecznościowych.

Więcej informacji: Laurenda Marie Photography | Facebook | Instagram

Sesja zdjęciowa tej pary została „zakłócona” przez motyla monarchę.

laurendamariephotography

„Wczoraj piękny dzień świętowali Brooke & Drew!” fotografka Laurenda Marie napisała na swojej stronie na Facebooku, udostępniając zdjęcia z magicznego dnia pary.

„Zanim przejdę do większej prezentacji, musiałam podzielić się tą słodką wizytą zmarłej babci Brooke Panny Młodej w postaci motyla monarchy” – kontynuowała Laurenda. „Odeszła tuż przed ich zaręczynami i KOCHAŁA motyle monarchów. Kręciła się w pobliżu przez około godzinę, kiedy robiliśmy zdjęcia i była bardzo nieugięta, żeby dostać się do wszystkich naszych zdjęć!”

Piękne chwile uwieczniła fotografka ślubów Laurenda Marie.

laurendamariephotography

Fotografka Laurenda opowiedziała o wspaniałej sesji zdjęciowej z Panną Młodą Brooke Naumcheff i Panem Młodym Drew Parker w Grand Ravines Park w Jenison w stanie Michigan. Sesja z 14 sierpnia była ich trzecią sesją! „Sfotografowałam ich oświadczyny, sesję zaręczynową, a teraz ich ślub”.

Fotografka uważa, że motyl był zmarłą babcią Panny Młodej.

laurendamariephotography

Sesja odbyła się w piękny letni dzień. Niestety przed sesją zdjęciową było wiele emocji z powodu pandemii koronawirusa.

Babcia niestety zmarła krótko przed zaręczynami pary.

laurendamariephotography

Przypadkowo, babcia ze wszystkich zwierząt i owadów najbardziej na świecie kochała motyla monarchę.

laurendamariephotography

„Marzenia o ich wymarzonym dniu legły w gruzach. Aby spełnić wytyczne stanowe, Brooke i Drew musieli podjąć bolesną decyzję o obcięciu listy gości, zamieniając wymarzony ślub w małą, intymną uroczystość z najbliższą rodziną i kilkoma przyjaciółmi. Oboje poradzili sobie z tą delikatną sytuacją z wdziękiem i łatwością, wkraczając w dzień pełni pozytywnych emocji i gotowi świętować swoją miłość ”- wyjaśniła Laurenda, w jaki sposób para sprostała wyzwaniu.

„Motyl latał przez około godzinę, kiedy robiliśmy zdjęcia”.

laurendamariephotography

„Motyl był bardzo nieugięty, chciał znaleźć się na wszystkich naszych ujęciach!”

laurendamariephotography

Wszystko poszło gładko, z wyjątkiem jednej chwili podczas ceremonii, kiedy osa wylądowała na Brooke. „Motyl monarcha pojawił się mniej więcej w tym samym czasie, co my, najpierw latając blisko Pana Młodego, lądując na jego nogawce, ramieniu, dłoni i lecąc prosto na jego twarz w pewnym momencie podczas zdjęć ze świadkami” – wyjaśniła fotografka.

To nie pierwszy raz, kiedy sesja zdjęciowa Laurendy została przerwana przez zwierzę.

laurendamariephotography

„Przez około godzinę motyl lądował, z gracją latając w kółko wokół pary, zanim wylądował ponownie, zwykle na ręce. Aparat gotowy, powiedziałam im obojgu, żeby pozowali, co jest naturalne dla Brooke, która pracuje jako modelka”.

laurendamariephotography

„Wiele razy cierpliwie czekałam, aż monarcha rozłoży skrzydła, chcąc uchwycić wszystkie jego szczegóły i piękno. Motyl był daleki od unikania kamery, co pozwoliło mi kilka razy podejść blisko. Nigdy się nie przestraszyłam i najwyraźniej cieszyłam się czasem z Nowożeńcami. Brooke wspomniała, że to musi być jej zmarła babcia, która zmarła tuż przed ich zaręczynami i kochała te motyle. Niezależnie od tego, czy ktoś w to wierzy, czy nie, nie można zaprzeczyć, że to małe stworzonko bardzo polubiło Nowożeńców” – mówi fotografka.

Blue link: https://www.tbgtechco.com

laurendamariephotography

Laurenda przyznała, że nigdy nie widziała motyli zachowujących się w ten sposób, ani razu. „Cały czas widzę motyle w naturze, ale zawsze podziwiałam je w locie, nigdy na ludziach – przez godzinę! To był naprawdę magiczny moment.

Są ludzie, którzy wierzą, że zdjęcia były inscenizowane.

laurendamariephotography

Fotografka zdradziła też trochę o tym, jak pandemia zmieniła jej zawód w tym roku. „Ze wszystkimi nieoczekiwanymi wydarzeniami w 2020 roku, jako zawodowy fotograf ślubny i rodzinny musiałam przystosować się do ciągle zmieniających się wytycznych”.

laurendamariephotography

„Musiałam się dostosować, stając się bardziej elastyczna w ustalaniu harmonogramu, bardziej wyrozumiała i współczująca, gdy pary borykają się z trudnościami związanymi z planowaniem ślubu i mniej surowa dla siebie, jako osoby, która rozwija się dzięki rutynie i strukturze, ponieważ obecnie nie ma zbyt wiele zamówień. Uwielbiam to, co robię i jestem wdzięczna, że mogę dostarczać piękne obrazy, takie jak te, moim niesamowitym klientom”.

Czytaj: We Wrocławiu urodziły się małe kapibary. Są przeurocze!