Urodziły się pierwsze genetycznie zmodyfikowane bliźniaki. Czy to jeszcze odkrywcze czy już nieetyczne?

0
364
views
zdjęcie: YouTube

Cały świat mówi o naukowcy z Chin, który ogłosił, że na początku listopada na świat przyszły pierwsze bliźniaki modyfikowane genetycznie. Dzięki ingerencji w geny mają być one odporne na wirusa HIV. Czy to nadzieja na lepszą przyszłość, czy już szaleństwo i nieetyczna sprawa?

Dr He Jiankui – badacz biologiczny twierdzi, że stworzył pierwsze na świecie bliźniaczki Lulu i Nana posiadające zmiany genetyczne, które mogłyby chronić je przed wirusem HIV. Zmiany przeprowadzono w embrionach, w procesie zapłodnienia in vitro, przy pomocy metody pozwalającej precyzyjnie edytować genom danej komórki.

Taka ingerencja na genach wzbudza wiele kontrowersji

W Europie i USA modyfikacje genetyczne ludzkich embrionów, które prowadzą do ciąży i narodzin, są zakazane. Chiński naukowiec zdawał sobie sprawę z tego, że ten eksperyment wzbudzi etyczne zastrzeżenia. Czy taka procedura ma polepszyć ludzkie życie? Czy naprawdę chcemy doprowadzić do tego, że będzie można tworzyć embriony o określonym kolorze oczu czy wyższym IQ? Ludzie są podzieleni.

Jak zauważa portal GeekWire, autentyczność informacji musi być jeszcze zweryfikowana, a przeprowadzenie eksperymentu potwierdzone.

W serwisie YouTube pojawiła się seria nagrań, na których badacz objaśnia szczegóły eksperymentu.

Dwie piękne, małe chińskie dziewczynki o imionach Lulu i Nana kilka tygodni temu przyszły na świat płacząc, są zdrowe, jak każde inne dzieci. Dziewczynki znajdują się teraz w domu razem z mamą Grace i ojcem Markiem – poinformował He Jiankui w jednym z filmów na YouTube.

Określenia Lulu i Nana to pseudonimy które wykorzystano, aby chronić prywatność dziewczynek. Podobnie jest z imionami rodziców – Mark i Grace – są wymyślone.

Pomoc dla osób z wirusem HIV

W swoich filmikach He Jiankui tłumaczy, że jego zespół zdecydował się na wykonanie takiego eksperymentu, aby pomóc rodzicom z wirusem HIV, którzy chcą mieć zdrowe dzieci. Ojciec bliźniaczek – Mark – jest nosicielem wirusa HIV.

Pracodawcy zwalniają ludzi takich jak Mark. Lekarze odmawiają opieki medycznej, a nawet zmuszają kobiety do sterylizacji. Mark i Grace nie mogli znieść tego, by wydać dzieci na świat pełen strachu…– mówił badacz, podkreślając, że edycja genów nie tylko ratuje dziecko przed takimi chorobami jak mukowiscydoza czy HIV oraz daje dziecku szanse na normalne życie, ale ma wpływ na ich bliskich. – Uzdrawiamy całą rodzinę – dodał.

PRZECZYTAJ TAKŻE: JEŚLI NIE TOLERUJESZ GLUTENU, NIE TOLERUJESZ GLIFOSATU – f7dobry.com

Wyłączony gen CCR5

He Jiankui technikę edytowania genów testował wcześniej na zwierzętach (myszach i małpach). Następnie zakwalifikował do programu ludzi. Geny zostały zmodyfikowane przy użyciu metody CRISPR/Cas9. Zmiana miała polegać na usunięciu genu CCR5 i tym samym zapewnienie dzieciom odporności na zakażenie wirusem HIV.

He we współpracy ze środowiskami pacjentów chorych na HIV wykonał zapłodnienia metodą in-vitro u siedmiu par. U każdej z par mężczyzna był nosicielem HIV, a kobieta była zdrowa. Uczestnicy eksperymentu wzięli udział w badaniu, aby mieć pewność, że ich dzieci będą zabezpieczone przed losem swoich ojców. Pary uczestniczące w eksperymencie mogły zdecydować, czy chcą, by wszczepić im zarodek normalny czy też zmodyfikowany.

To skandaliczny eksperyment na istotach ludzkich, którego nie da się moralnie i etycznie obronić – ocenił dr Kiran Musunuru z Universytetu Pensylwani, ekspert edycji genów i redaktor poświęconego genetyce czasopisma naukowego.

W poniedziałek wieczorem Narodowa Chińska Komisja Zdrowia wydała komunikat, w którym pisze, że jest „głęboko zaniepokojona” informacjami o „dokonaniach” doktora He. Wydział komisji zdrowia w prowincji Guangdong oraz rządowy komitet etyki medycznej miasta Shenzhen wszczęły dochodzenie w tej sprawie.

Wielu ludzi ze świata nauki jest po prostu oburzonych eksperymentem, na jaki badacz się zdecydował. 122 naukowców i wykładowców (w dużej mierze pochodzących z Chin) wydało list otwarty, w którym eksperyment doktora He Jiankui nazywają „szalonym”. Uważają także, że jest „ogromnym ciosem dla światowej reputacji oraz rozwoju chińskiej nauki”.

Kopię listu opublikowano na chińskim portalu „The Paper”. Wśród wielu słów krytyki przeczytać można także zdanie:

Puszka Pandory została otwarta. Mamy jeszcze iskierkę nadziei, że uda się ją zamknąć, zanim będzie za późno.

Zszokowane są też władze Południowego Uniwersytetu Nauki i Technologii w Shenzhen, gdzie zatrudniony jest He. Działania naukowca nazywają poważnym naruszeniem etyki i standardów akademickich. Uczelnia odcina się od jego badań i zapewnia, że nic o nich nie wiedziała.

Czy w przyszłości czeka nas tworzenie „dzieci na zamówienie”?

Źródło: GeekWire, PAP, Reuters, New York Times, Twoje Zdrowie, TVN Meteo

Nie wiesz jak ruszyć z biznesem? Dowiedź się tutaj ? 

Jesteś z Krakowa? Koniecznie odwiedź naszą stronę f7krakow.pl